Posty

Wyświetlam posty z etykietą Na motocyklu

Samemu, z ekipą a może jako pasażer?

Obraz
Blog odświeżony, mniej bądź bardziej przystosowany do ponownego użytku. Pora zacząć pisać. Rok 2016 nadchodzi powolnym krokiem, a z nim kolejny projekt. Co to będzie czy wyjdzie i jak wyjdzie, okaże się w trakcie... Dzisiaj wpis o zaletach (wadach) jazdy w ekipie, samemu i jako plecak. Choć motocyklem poruszam się dość krótko, zdążyłam przeżyć (to też już dużo!) podróż z perspektywy kierowcy oraz pasażera. Każda opcja ma swoje plusy i minusy. Zacznijmy od tej mniej wymagającej (czy aby na pewno?) wersji.

O kuku na wiosnę nie trudno.

Obraz
Trzydzieści kilometrów jazdy. Tak zwany pryszcz. Totalne nic. Niektórzy pokonują więcej, żeby przysłowiowe bułki kupić. A jednak wystarczająco, żeby zrobić sobie kuku…

Zarejestruj motór w bazie!

Obraz
Kto nie lubi dostawać listów? Kto nie lubi nalepek? Kto nie lubi nalepek zwłaszcza tych na motocykl, które dodatkowo estetycznie się prezentują?

W końcu wiosna idzie, a nie jedzie...

Obraz
Tydzień temu stwierdziłam, że wiosna idzie. Byłam o tym tak bardzo przekonana, że poczyniłam przygotowania do sezonu. Akumulator został zabrany z piwnicy, i podładowany dla pewności. Kluczyki zdjęte z haka a odpowiednie śrubki znalezione.

Pozycja horyzontalna...

Obraz
Prędzej czy później przychodzi taki moment, kiedy nasz rumak postanowi legnąć na boku. Jeśli możemy wtedy liczyć na czyjąś pomoc, pół biedy. Ale co zrobić, kiedy w zasięgu wzroku ani żywej duszy?

Nie gdybaj! Po prostu spróbuj.

Obraz
Każdy przecież kiedyś jakoś zaczynał... Jedni jako dzieci ,inni do tej decyzji dojrzeli dopiero po latach. Ja jestem z tej drugiej kategorii. I wciąż jestem początkująca.

Wiosna, wiosna...

Obraz
„Wiosno, przybywaj”, „wiosno, gdzie jesteś”, „ja chcę już wiosnę” i tak dalej i tak dalej... W sumie to śmieszna sprawa z tą wiosną. Jedyna pora roku, na którą się nie narzeka. I jedyna , która lubi być tak wyczekiwana. Zima zawsze bierze z zaskoczenia, jesień pojawia się z poczuciem winy, że trzeba lato wygonić. A lato jest stopniowo coraz cieplejszą wiosną. A wiosna...wiosna nadchodzi wtedy, gdy jest pewna, że wszyscy jej wyglądają. Dlatego lubi się pojawić na dzień dwa a potem znów zniknąć. Droczy się, żeby pokazać, jak bardzo na nią liczymy... A mało, kto wie, że istnieje bardzo prosty sposób, żeby ją zwabić. Sposób, który zawiera się w jednym prostym zdaniu.  PRZYGOTUJ SIĘ .

Motocykl to jest to!

Obraz
Zastanawiam się nad momentem, w którym człowiek dochodzi do przekonania "motocykle to jest to!". Kiedy dokonuje wyboru. Bo tak, jak i wszystko inne w tym życiu, i to jest wybór. Z tym, że ten wybór, jak rzadko który, jest naprawdę na całe życie...

Sakwy LEM

Obraz
Opis producenta: Torby/sakwy tekstylne LEM wykonane są z tych samych wysokiej jakości materiałów co tankbagi. Jest to wysoce odporny na przenikanie wody i bardzo wytrzymały poliester 1200. Sakwy mają powiększany rozmiar oraz są od wewnątrz usztywniane specjalnym tworzywem dla utrzymania jednolitego, praktycznego kształtu. Mocowania dokonuje się za pomocą pasów które pozwalają na dopasowanie ich do większości jednośladów.

Łańcuch zabezpieczający Enduro 867 120cm/150cm

Obraz
Opis producenta: Charakteryzuje się stosunkowo niewielką wagą oraz zintegrowanym zapięciem dla ułatwionego transportu. Stalowe ogniwa o przekroju kwadratowym mają grubość 8mm a zamek 8-dyskowy kryje się w twardej obudowie z tworzywa sztucznego. Trzpień zamykający oraz obudowa zamka są na stałe połączone z łańcuchem.

Kombinezon przeciwdeszczowy HG Basic II

Obraz
kolor: czarny rozmiar: XL Wykonanie: Shell: 100% poliester Pokrycie: 100% poliuretan

Słów kilka o nauce jazdy

Żeby była jasność. Dla kogoś, kto styczności z motocyklem wcześniej nie miał, kurs i egzamin to jedynie nauka tego, jak zdobyć uprawnienia kategorii A. Nie ma to nic wspólnego z prawdziwą nauką jazdy, tym na co zwracać uwagę, a czego unikać. Oczywiście tym szkołom, które są prowadzone przez motocyklistów gratuluję i szczerze je polecam. Pojęcie przeciwskrętu, świadomość potęgi przedniego hamulca, przegazówka i dobre nawyki już od pierwszej minuty to klucz do sukcesu. Ale takich szkół jest wciąż mało i tylko w wielkich miastach. Ile ja się musiałam naszukać, żeby znaleźć ośrodek, który ma taki sam motocykl co WORD!

Egzamin praktyczny

Obraz
Noc nieprzespana w 95%. Pozostały czas można by nazwać drzemką przerywaną przez: kota dobijającego się do domu, a potem chcącego z powrotem na dwór i księżyc w pełni. Domownicy też coś jakąś niespokojną noc dziś mieli. 6.00 rano-oczy czerwone, jakbym piła od tygodnia. Niezły początek... Łyk herbaty i niechętnie wmuszona bułka, nie byle jaka bo z biedronki. Dodatkowo na opakowaniu widniał napis "ósemka" :)

Ostatnia jazda

Instruktor stawił się przed czasem. Znów. Oj te jazdy ze mną chyba go wyrobiły :) Miasto, cóż...trzeba by było zobaczyć minę Instruktora, żeby zrozumieć, jak dziś poszło... Na pseudo rondzie widzę pieszego. Hamuję. Wrzuciłam 1. Wrzuciłam? No chyba tak. Boo bum. Chyba jednak nie...Ale poradziłam sobie, to też zawsze coś. Na Żelaznej wyprzedzanie ciężarówki. Nie lubię.

Teoria

Choć i tak teoria przerobiona do bólu, stres był. Atmosfera w WORD taka, jak zawsze. Łzy i radość naprzemiennie mieszane z garścią dobrych porad i-oraz widokiem kolejek ludzi trzymających wnioski bądź kciuki. Zebrała się też grupka na A. Większość robi teorię i praktykę za jednym zamachem. Tak, jak większość to płeć przeciwna. A raczej wszyscy, nie większość.

Jazda jedenasta

6.00 rano-tak dla odmiany ;) Instruktor nie ma mnie gdzie w terminarzu upchnąć, bo wszyscy przecież na samochód zdają...Pozostaje więc poranek, choć on rano wstawać nie znosi...no życie :) Ósemka zastawiona autobusem, więc hamowanie, slalom i osprzęt na siebie podbijać Piotrków city.

Jazda dziesiąta

Znów szósta rano. Ledwo na oczy widzę. Plac-rozgrzewka. Ósemka na ssaniu to zdecydowanie za szybko. Hamowanie, slalom, znów ósemki. Dla paradoksu teraz, gdy wyjeżdżam na miasto, placu jest mi mało. Ech, zrozum tu babę... Podpięta do kabli i pozytywnie nastawiona-jedziem! Nie było tragicznie.  Źle też nie. Ale dobrze? Oj dobrze tez nie było.

Wizyta w WORD

Papiery odebrane. O dziwo kolejki nie było. Większość czekała na egzamin, co mówiły mi ich miny. Może dlatego, że pogoda taka paskudna. Leje i leje. Po ogołoceniu portfela w kasie, podeszłam do okienka, gdzie zostałam przyjęta z wielką łaską i cmokaniem.

Jazda dziewiąta

No i nareeeszcie! Gość co prawda robił co mógł, żebym tak szybko do tego miasta nie wyrywała. Widać, nie jest mnie pewny. I słusznie :D Oczywiście żołądek w skurczach od rana. Bo jednak wreszcie będzie okazja rozwinąć prędkość, poskręcać, i jeszcze jakiś głosów w głowie słuchać. A jak się okaże, że mi w ogóle nie idzie albo jednak, że to nie to?

Jazda ósma

Załamka...2 godziny jazdy poszły się...Był plac, nie miasto, bo gość zaspał i że niby na miasto nie było już sensu jechać. Nie dość, że czekanie to potem jeszcze rozczarowanie. To ile zostanie na obczajenie trasy egzaminacyjnej-4 godziny?! Wszystko po staremu: ósemki, slalomy, hamowanie. A górka to gdzie? Kiedy? Powoli zaczynam panikować. Jeśli jutro sytuacja się powtórzy i Instruktor zaśpi, to kolorowych snów! Lepiej żeby jazdy przepadły niż mają być marnowane na plac! Znowu problem z wbijaniem luzu. Może dlatego, że w życiu też na luz wrzucić nie potrafię. Pierwsza rada Instruktora „biegi redukuje się przed zatrzymaniem”. Wow. W dodatku nazwał mnie cudakiem, bo przecież luz wbija się sam. Super :(

Obserwatorzy